Tamron 28-75 mm f/2.8 Di III VXD G2 - test obiektywu
1. Wstęp
Jednym z nielicznych wyjątków pozostał tutaj Tamron, który w tym czasie bardzo konsekwentnie oferował model SP AF 28–75 mm f/2.8 XR Di LD Aspherical (IF) MACRO, który był bardzo popularny i lubiany za dobry stosunek jakości do ceny.

Gdy na rynku zaczęły dominować pełnoklatkowe bezlusterkowce, Tamron pozostał konsekwentny i w lutym 2018 roku, jako pierwszy, zaoferował do nich model 28–75 mm f/2.8 Di III RXD. Konkurencja odpowiedziała dopiero po trzech latach, bo w 2021 roku ukazały modele Nikona i Sigmy. Ten czas wystarczył Tamronowi do zaprezentowania już drugiej wersji swojego obiektywu i we wrześniu 2021 na rynek wprowadzony został ulepszony i posiadający bardziej skomplikowaną konstrukcję optyczną Tamron 28–75 mm f/2.8 Di III VXD G2.

Chcąc sprawdzić możliwości nowego modelu i porównać je do osiągów poprzednika zamówiliśmy go do testów, a firma Focus Nordic, która jest dystrybutorem Tamrona na Polskę, niezwłocznie dostarczyła obiektyw do naszej redakcji. Zapraszamy więc do lektury

| Producent | Tamron |
|---|---|
| Model | 28-75 mm f/2.8 Di III VXD G2 |
| Typ obiektywu | Uniwersalny zoom |
| Ogniskowa | 28 - 75 mm |
| Światłosiła | f/2.8 |
| Pole widzenia | 75.38 - 32.18 o |
| Ostrość od | 0.18 m |
| Maksymalne powiększenie | 0.37x |
| Maksymalna wartość przysłony | 22 |
| Liczba listków na przysłonie | 9 |
| Mechanizm autofokusa | VXD |
| Konstrukcja | 17 elementów / 15 grup |
| Rozmiar filtra | 67 mm |
| Tryb Makro | Nie |
| Stabilizacja | Nie |
| Dostępne mocowania | Sony E Nikon Z Sony FE |
| Wymiary | 117.6 x 75.8 mm |
| Waga | 540 g |
| Dodatkowe informacje |
Premiera - 30.09.2021 (wariant Nikon Z – 28.03.2024) |
3. Budowa i jakość wykonania
Na poniższym zdjęciu Tamron 28–75 mm f/2.8 Di III VXD G2 stoi pomiędzy Tamronem 70–180 mm f/2.8 Di III VC VXD G2 a Sigmą A 35 mm f/1.4 DG HSM.
Testowany obiektyw rozpoczyna się metalowym bagnetem, który zawiera styki oraz ramkę o rozmiarach 36 na 23 mm. Wewnątrz tej ramki mamy tylną soczewkę obiektywu o średnicy 30 mm. Jest ona ruchoma i znajduje się na głębokości 0.5 cm pod ową ramką dla ogniskowej ustawionej na 28 mm, po czym, po przejściu do 75 mm, chowa się na głębokości około 2.5 cm. Odsłania się przy tym czarny i dobrze zmatowiony wewnętrzny tubus oraz nieliczne elementy elektroniki. Nie możemy więc tutaj mówić ani o pełnej szczelności, ani o idealnym wyczernieniu.

Właściwy korpus obudowy jest pokryty czarnym tworzywem sztucznym i rozpoczyna się nieruchomym, gładkim pierścieniem, na którym znajdziemy srebrny pasek, znacznik ułatwiający mocowanie obiektywu do aparatu, numer seryjny oraz informację, że obiektyw został wyprodukowany w Japonii. To zmiana w stosunku do poprzednika, który był produkowany w Chinach.
Omawiany pierścień szybko zwiększa swoją średnicę i już na powiększonej jego części umieszczono port USB-C, którym możemy obiektyw podpiąć do komputera i poprzez program Tamron Lens Utility ustawiać funkcje poszczególnych przycisków, korygować pracę autofokusa czy też wgrywać najnowsze oprogramowanie.

Kolejnym elementem jest pierścień do manualnego ustawiania ostrości, który ma szerokość 17 mm i jest w całości pokryty karbowaniem. Nie znajdziemy tam żadnej skali odległości, ani głębi ostrości. Pierścień pracuje płynnie, z właściwym oporem i z przełożeniem elektronicznym. Nawet przy szybkim kręceniu przebieg całego zakresu odległości wymaga obrotu nim o kąt około 180 stopni. Przy wolniejszym obrocie możemy dojść do nawet okolic 550 stopni. Wszystko to pozwala na bardzo precyzyjne nastawy.
Idąc dalej natrafimy na nieruchomy fragment obudowy, na którym znajdziemy napisy z logo firmy, parametrami obiektywu, średnicą jego filtrów wynoszącą 67 mm, nazwą modelu (A063), a także informację, że instrument został zaprojektowany w Japonii. Po lewej strony mamy okrągły przycisk, którego funkcję można zaprogramować.

Następną częścią obiektywu jest pierścień do zmiany ogniskowej. Ma on szerokość 37 mm i jest w większej części pokryty gumowanym karbowaniem. Znajdziemy też na nim znaczniki ogniskowych dla wartości 28, 35, 50 i 75 mm.
Ruch tym pierścieniem od ogniskowej 28 do 75 mm powoduje wysunięcie jednolitego i wykonanego z tworzywa sztucznego tubusu, który kończy się przednim układem soczewek. Podczas tej operacji rozmiar obiektywu rośnie o 18 mm.
Przednia soczewka ma średnicę 56 mm i otacza ja nierotujące mocowanie filtrów o średnicy 67 mm oraz bagnet do mocowania osłony przeciwsłonecznej.

Jeśli chodzi o konstrukcję optyczną, mamy tutaj do czynienia z 17 soczewkami ustawionymi w 15 grupach. Producent nie oszczędzał na elementach specjalnego rodzaju. Mamy bowiem do czynienia z dwoma soczewkami wykonanymi ze szkła niskodyspersyjnego LD i dwoma soczewkami asferycznymi. Wewnątrz konstrukcji znajdziemy jeszcze kołową przysłonę o dziewięciu listkach, którą możemy domknąć do wartości f/22. Warto nadmienić, że Tamron posiada konstrukcję odporną na wilgoć, a także hydrofobową powłokę fluorową, która ma być odporna na odciski palców.
Kupujący dostaje w zestawie oba dekielki oraz tulipanową osłonę przeciwsłoneczną.

4. Rozdzielczość obrazu
Zobaczmy, jak na tym tle wyglądają osiągi obiektywu Tamron 28–75 mm f/2.8 Di III VXD G2. Wyniki, jakie uzyskał on w centrum kadru dla ogniskowych 28, 50 i 75 mm, są zaprezentowane na poniższym wykresie.

Już pierwszy rzut oka pozwala stwierdzić, że, jak na obiektyw zmiennoogniskowy, mamy tutaj zachowanie zdecydowanie godne pochwały. Najlepiej wypada środek zakresu ogniskowych, gdzie już na maksymalnym otworze względnym dochodzimy z rozdzielczością do 77 lpmm, a po przymknięciu przysłony, do świetnego wyniku prawie 80 lpmm.
Troszkę gorzej, ale wciąż świetnie wypada ogniskowa 28 mm, gdzie na maksymalnym otworze względnym mamy wynik ponad 69 lpmm, natomiast na przysłonie f/4.0 ocieramy się o wartość 76 lpmm.
Najniższe osiągi testowany Tamron uzyskuje na ogniskowej 75 mm, ale nawet tam nie znajdziemy najmniejszych powodów do narzekań. Na maksymalnym otworze względnym MTF-y przekraczają bowiem stosunkowo wysoki poziom 65 lpmm, a po przymknięciu przysłony mamy do czynienia z wynikami ponad 72 lpmm.
Zobaczmy teraz, jak sytuacja wygląda na brzegu matrycy APS-C. Odpowiedni wykres znajduje się poniżej.

W tym przypadku została zachowana hierarchia ogniskowych, bo znów najlepiej wypada środek zakresu, a najsłabiej jego długi kraniec. Na ogniskowej 50 mm wyniki są bardzo dobre, bo nawet na maksymalnym otworze względnym osiągamy tam poziom wyższy niż 60 lpmm. Najkrótsza ogniskowa odstaje od środka zakresu głównie na maksymalnym otworze względnym, gdzie lekko przekracza 50 lpmm, ale później, w granicach błędów pomiarowych, zachowuje się bardzo podobnie do owego środka.
Zauważalnie w dół odstaje ogniskowa 75 mm. Tylko że nawet tam, na maksymalnym otworze względnym, mamy wyniki w pełni użyteczne, które gwarantują uzyskiwanie ostrych obrazów. Znów nie mamy tutaj więc słabych punktów.
Sprawdźmy teraz, jak testowany obiektyw sprawuje się na najbardziej wymagającym brzegu pełnej klatki. Umożliwi nam to poniższy wykres.

W tym przypadku widać kilka zmian. Po pierwsze, ogniskowe 28 i 50 mm stoczyły ze sobą dość wyrównany pojedynek i tym razem wyszła z niego zwycięsko najkrótsza ogniskowa, która po przymknięciu przysłony do okolic f/5.6 jest w stanie wspiąć się na trochę wyższe poziomy. To dobra wiadomość, bo od szerokiego kąta widzenia często wymagamy dobrej ostrości w całym kadrze i Tamron nam to oferuje, bo nawet na maksymalnym otworze względnym ogniskowe 28 i 50 mm dają nam rozdzielczość w okolicach 47 lpmm, a więc bezpiecznie powyżej poziomu przyzwoitości.
Najsłabiej wypada tutaj ogniskowa 75 mm, która jest pierwszym miejscem, gdzie możemy znaleźć powód do narzekań. Przysłona f/2.8 jest po prostu nieostra, a poziom przyzwoitości osiągamy dopiero po przymknięciu obiektywu do okolic f/4.0. Jest to jednak kompromis ustawiony bardzo dobrze, bo jeśli miałbym wybierać, gdzie obiektyw tego typu miałby mieć słabsze osiągi, to wybrałbym właśnie brzeg kadru maksymalnej ogniskowej, który bardzo często i tak znajduje się poza głębią ostrości.
W ogólności zachowanie Tamrona 28–75 mm f/2.8 G2 oceniamy bardzo pozytywnie. Tym bardziej, że widać tutaj dużą poprawę w stosunku do pierwszej wersji. Na ogniskowej 28 mm, w centrum kadru, owa poprawa jest jeszcze niewielka i wynosi 2–3 lpmm, ale już na brzegu kadru sięga aż kilkunastu lpmm, a dla niektórych przysłon pochodzi nawet pod 20 lpmm. To ogromny progres!
W środku zakresu ogniskowych wyraźnie lepsze osiągi nowego modelu widać już w centrum kadru, bo dla przysłon f/2.8–f/8.0 osiąga on wyniki wyższe o prawie 10 lpmm. Na brzegu kadru ta poprawa sięga nawet kilkunastu lpmm.
Na maksymalnej ogniskowej jest podobnie. Zarówno w centrum kadru jak i na jego brzegu mamy osiągi lepsze o kilka–kilkanaście lpmm.
Podsumowując, konstruktorzy wersji G2 Tamrona 28–75 mm f/2.8 Di III VXD wykonali swoją pracę wzorowo i wypuścili na rynek następcę, który praktycznie wszędzie jest ostrzejszy od swojego poprzednika, o którym przecież też wypowiadaliśmy się pozytywnie.
Na końcu tego rozdziału tradycyjnie przedstawiamy wycinki zdjęć naszej tablicy do pomiarów rozdzielczości pobrane z plików JPEG, zapisywanych równolegle z RAW-ami użytymi do powyższej analizy.

5. Aberracja chromatyczna i sferyczna
Aberracja chromatyczna
W konstrukcji optycznej Tamrona 28–75 mm f/2.8 Di III VXD G2 zastosowano dwie soczewki wykonane ze szkła o niskiej dyspersji, więc można sądzić, że będzie on dobrze radził sobie z korygowaniem podłużnej aberracji chromatycznej. I tak jest faktycznie, bo ani na ogniskowej 50 mm, ani na 75 mm, wada ta nie daje się we znaki, a jej wpływ na jakość obrazu jest śladowy

Jak wygląda sprawa korygowania poprzecznej aberracji chromatycznej? Na to pytanie pozwolą nam odpowiedzieć dwa poniższe wykresy: pierwszy prezentujący zachowanie na brzegu matrycy APS-C, a drugi na brzegu pełnej klatki.

W tym przypadku nie mamy już tak dobrych wieści. Najmniej problemów z tym typem aberracji dojrzymy na najkrótszej ogniskowej, gdzie mamy do czynienia z wartościami leżącymi na granicy poziomu małego i średniego. W środku zakresu ogniskowych aberracja chromatyczna wzrasta do wartości średnich, a na maksymalnej ogniskowej jest niestety już po prostu duża i jej wpływ na pogorszenie jakości obrazu jest istotny. To właśnie ten typ wady odpowiada, po części, za wyraźnie gorsze osiągi w rozdzielczości, jakie uzyskał Tamron na brzegu kadru dla tej ogniskowej.
Ciekawe jest tutaj to, że poprzednik testowanego obiektywu nie pokazywał aż tak dużych problemów z poprzeczną aberracją chromatyczną i w jego przypadku maksymalne wyniki, jakie odnotowaliśmy, sięgały 0.10–0.11%.

Aberracja sferyczna
Pierwsze zdjęcia zaprezentowane w niniejszym rozdziale nie pokazują zauważalnego efektu pływania ogniska. Jeśli chodzi o rozogniskowane krążki światła, to sytuacja jest podobna, bo znów nie mamy nawet śladu poważniejszych problemów. W efekcie możemy sądzić, że testowany Tamron dość dobrze radzi sobie z korygowaniem aberracji sferycznej.

6. Dystorsja i pole widzenia
Pole widzenia
Pełnoklatkowy obiektyw rektalinearny o zakresie ogniskowych 28–75 mm powinien dawać zakres kątów widzenia od 75.4 do 32.2 stopnia. Oczywiście pewne odstępstwa od tych wartości są jak najbardziej dozwolone. Przecież, jak przekonamy się za chwilę, obiektyw nie koryguje dystorsji idealnie, więc wcale nie jest perfekcyjnie rektalinearny. Co więcej, jego rzeczywista ogniskowa może być odrobinę inna niż deklarowana. Tutaj zawsze są podawane wartości zaokrąglane do pełnych liczb i nikogo nie dziwią odstępstwa sięgające małych kilku procent.
Na szczęście nie musimy niczego zgadywać odnośnie pól widzenia testowanego modelu Tamrona, bo zmierzyliśmy je dokładnie, i to tak jak należy, dla promieni padających z nieskończoności. Te pomiary stały się możliwe dzięki wykonaniu zdjęć gwiaździstego nieba i dokonaniu transformacji pomiędzy układem współrzędnych obiektów na sferze niebieskiej i ich położeniem wyrażonym w pikselach na uzyskanym zdjęciu.
W przypadku ogniskowej 28 mm do transformacji zostało użyte ponad 200 gwiazd równomiernie rozłożonych na zdjęciu. Błąd transformacji sięgał troszkę ponad jedną minutę łuku. Zmierzone pole widzenia wyniosło 76.3 stopnia z błędem na poziomie 0.1–0.2 stopnia. Miła wiadomość jest więc taka, że obiektyw daje tutaj trochę większe pole od deklarowanego, co daje lekki zapas na ewentualne korygowanie dystorsji.
W przypadku ogniskowej 75 mm do transformacji użyto 91 gwiazd, a błąd dopasowania siatki wyniósł tylko 5 sekund łuku. Zmierzone przez nas pole widzenia wyniosło więc 31.59 stopnia z błędem, który nie przekraczał wartości 0.05 stopnia. Tutaj pole jest więc troszkę mniejsze od deklarowanego, ale różnica nie jest duża i przy tej wartości ogniskowej zupełnie nieistotna.
Dystorsja
W przypadku mniejszego detektora APS-C dystorsja nie da nam poważniejszych powodów do narzekań. Na najszerszym kącie widzenia mamy bowiem do czynienia z niewielkimi zniekształceniami beczkowymi o wartości −1.63%, które zmniejszają się do poziomu praktycznie zerowego dla ogniskowej 35 mm, gdzie formalnie uzyskany wynik to −0.01%. Następnie dystorsja zmienia znak, przez co na ogniskowej 50 mm widzimy już zniekształcenia poduszkowe o wartości +1.08%, natomiast na ogniskowej 75 mm wzrastają one do wciąż umiarkowanego poziomu +1.32%.

W przypadku pełnej klatki szeroki kąt nie daje nam dużych powodów do niepokoju, bo widzimy tam dystorsję beczkową o wartości −2.71%. Wraz z wydłużaniem ogniskowej bardzo szybko ona maleje, zeruje się, zmienia znak i na ogniskowej 35 mm mamy już do czynienia z małą dystorsją poduszkową o wartości +0.42%.
Na ogniskowej 50 mm wzrasta ona jednak do już zauważalnego poziomu +2.48%, by na długim krańcu zakresu sięgać wartości +2.87%.
Mamy tutaj więc bardzo ciekawe zachowanie, gdzie dystorsja, na obu krańcach, co do wartości bezwzględnej, jest praktycznie taka sama. To rzadko spotykane podejście, bo zwykle konstruktorzy optyki pozwalają szaleć dystorsji na najkrótszej ogniskowej, a skutecznie ją ograniczają na dłuższych ogniskowych.
Jeszcze ciekawsze jest to, że nowy i bardziej skomplikowany optycznie model Tamrona poradził sobie tutaj odrobinę gorzej od poprzednika, który na 28 mm pokazywał dystorsję o wartości −2.53%, a na 75 mm beczkę sięgającą +1.83%.

7. Koma, astygmatyzm i bokeh
Sytuacja zmienia się trochę dla dłuższych ogniskowych, gdzie wpływ komy możemy już zauważyć w postaci lekkiego wydłużenia punktowych źródeł światła. Na szczęście efekt ten wcale nie jest duży i poziom tej wady możemy określić na granicę wartości małych oraz średnich.


Astygmatyzm rozumiany jako średnia różnica pomiędzy pionowymi i poziomymi wartościami funkcji MTF50 wyniósł 5.2% i jest to wartość leżąca na granicy poziomu bardzo małego i małego. Widać tutaj jednak zauważalne różnice pomiędzy poszczególnymi ogniskowymi. Na 28 mm mieliśmy bowiem do czynienia z wartością 4.7%, na 50 mm ze śladowym poziomem 1.6%, natomiast na 75 mm astygmatyzm wzrastał do 9.2%.
Wygląd rozogniskowanych krążków światła mile nas zaskoczył. W obiektywie zastosowano aż dwa elementy asferyczne, ale nie spowodowało to wystąpienia mocnego efektu cebulowego bokeh. Wręcz przeciwnie, zjawisko to widzimy tutaj na poziomie w zasadzie śladowym i zauważalnie niższym niż było to u poprzednika. Godne pochwały jest też to, że winietowanie mechaniczne znika już po przymknięciu przysłony o 1 EV, co też jest znaczącą poprawą, bo pierwsza wersja tego obiektywu pokazywała ścięte krążki światła nawet po przymknięciu przysłony o 2 EV. Tutaj progres jest więc bardzo znaczący.


8. Winietowanie


Jeszcze minimalnie lepiej jest w środku zakresu ogniskowych, bo tam na przysłonach f/2.8 i f/4.0 odnotowaliśmy wyniki odpowiednio 13% (−0.39 EV) i 6% (−0.19 EV).
Na maksymalnej ogniskowej i maksymalnym otworze względnym winietowanie wynosi 17% (−0.53 EV) i spada do niezauważalnego poziomu 6% (−0.17 EV) po przymknięciu przysłony do f/4.0.
Zobaczmy teraz, jak testowany obiektyw poczyna sobie na detektorze pełnoklatkowym. Odpowiednie zdjęcia znajdują się poniżej.



Na najtrudniejszej kombinacji szerokiego kąta widzenia i światła f/2.8 problemy są spore, bo winietowanie sięga tam wartości aż 63% (−2.85 EV). Warto jednak nadmienić, że jest to i tak wynik lepszy niż u poprzednika, który pokazywał tutaj troszkę wyższy poziom 66%.
Na przysłonie f/4.0 winietowanie spada do wartości 44% (−1.70 EV), by na f/5.6 zmniejszyć się do 30% (−1.05 EV), a na f/8.0 do 22% (−0.70 EV). Dalsze przymykanie przysłony nie daje już mierzalnych efektów.
W środku zakresu ogniskowych widzimy wyraźną poprawę osiągów. Na f/2.8 spadek jasności w rogach kadru wynosi 43% (−1.62 EV) i zmniejsza się do 27% (−0.91 EV) po przymknięciu przysłony do f/4.0. Natomiast na przysłonach f/5.6 i f/8.0 uzyskaliśmy wyniki odpowiednio: 15% (−0.49 EV) oraz 14% (−0.45 EV).
Na ogniskowej 75 mm widzimy powrót gorszych osiągów, bo na maksymalnym otworze względnym winietowanie wynosi 60% (−2.63 EV), na f/4.0 spada do 40% (−1.48 EV), natomiast na f/5.6 zmniejsza się do 25% (−0.84 EV). Na przysłonach f/8.0 i f/11.0 odnotowaliśmy wyniki, odpowiednio: 19% (−0.62 EV) oraz 14% (−0.43 EV).



9. Odblaski
Artefakty świetlne daje się złapać, ale występują one sporadycznie, a jednocześnie w bardzo konkretnych położeniach ostrego źródła światła, najczęściej wtedy, gdy znajduje się ono mocno w kadrze. Ale nawet wtedy owe artefakty są nieliczne i wcale nie zajmują dużej powierzchni kadru. W tej kategorii Tamron zasłużył więc na pochwałę.

